

Zostali przemytnikami dla Polaków
Jest to siążka o nieopowiedzianej historii Polenhilfe. Rozmowa z Barbarą Cöllen. Barbara Cöllen - dziennikarka, pisze po polsku i niemiecku. Prezes Stowarzyszenia "Polscy Dziennikarze w Niemczech" barbara,coellen@gmx.de.
Apokaliptyczny Kalendarz Majów
Ludność Majów w Ameryce Centralnej miała wiele kalendarzy. Są one tak stworzone, że biegną jak równocześnie poruszające się różne koła zębate, które połączone są ze sobą. Początkiem kalendarza Majów jest 11 sierpnia 3114 roku przed Chrystusem. Wszystkie "koła" kalendarzowe kończą się 21 grudnia 2012 roku. Według przekazów Majów w tym czasie bogowie (istoty pozaziemskie?) powinni powrócić na ziemię z długich podróży po wszechświecie. Wierzono, że data ta zwiastuje nadejście boga Bolon Yokte, kojarzonego z wojną i tworzeniem. W jednej z książek na temat kalendarza znalazło się zdanie, że dzień ten będzie "końcem świata, jaki znamy".
Humor jako broń
Zanim rozpoczęłam poszukiwania nowych dowcipów niemiecko-polskich myślałam, że rozpoznać je można po rodzaju zastosowanego humoru. Czy w humorze i dowcipach przebija się już zjednoczona Europa, czy też nadal pozostajemy niejako przyklejeni do śladów historii we wzajemnej świadomości kolektywnej i być może nie pozwalamy sobie na otwartość, która umożliwiłaby nasze wzajemne poznawanie się jako ludzi? Rozpoczęłam podróż po świecie humoru dwunarodowego.
Oni mnie załatwią!
Kilka dni po katastrofie pod Smoleńskiem, w której z niewyjaśnionych do dziś przyczyn zginęła czołówka polskich polityków i dowódców wojskowych z prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką na czele, magazyn "Focus" publikuje tekst J. Hufelschulte pt. "Oni mnie załatwią!". Teoretycznie powinien być on natychmiast przytaczany w polskich mediach. Dlaczego? Bo dotyczy sprawy Heinera Wegesina, jakoby "najstarszego i najważniejszego agenta polskich wojskowych służb specjalnych w niemieckich strukturach wywiadowczych".
Mamy demokrację?
Politycy twierdzą, że mamy. Ludzie upokorzeni jej brakiem, też potwierdzają ustrój demokratyczny, a to dlatego ażeby uniknąć wstydu ze swojej bezsilności. Duża ich część idzie nawet głosować rzekomo w poczuciu spełnienia obowiązku obywatelskiego. Udają, że wybierają władzę. Prawda jest taka, że oni co najwyżej wybierają partię i oznaczają jej silę w parlamencie. To wszystko. Władza wybierana jest przez partię, jej kierownictwo. Jaka jest zatem odpowiedź na zadane pytanie. Mamy, czy nie mamy demokrację? A może mamy tylko \"półdemokrację\". Nie popieram przekonania o istnieniu w Polsce, demokracji. Nie ma nic takiego jak władza ludu, powszechna władza ludu. Dlaczego, to jasne, bo nie lud wyznacza władzę.
Państwo policyjne Europa?
INDECT — system monitorujący, oparty na bazie multimedialnej siatki wywiadowczej, który UE subwencjonuje jako projekt ponad dziesięcioma milionami euro do 2013 roku. Wraz z nim wykorzystane zostaną wszystkie dostępne środki monitoringu, które są ze sobą zespolone. Pod przykrywką bezpieczeństwa kryje się przyszłe państwo policyjne Europa?
Pamiętniki Hitlera - Fałszerstwo stulecia!
Spokojnie przyjąłem karę za własną głupotę, bo dałem się nabrać fałszerzowi Konradowi Kujauowi. Wkurzało mnie tylko podłe zachowanie redakcji i kierownictwa wydawnictwa, dla których przez 30 lat ryzykowałem zdrowie i życie - mówi Gerd Heidemann.
Chciwość
Co robić w rozkręcającym się dopiero 2012 roku? Zachować spokój i trzymać się tych wartości, tych reguł, w tym reguł wiary (mówię to jako agnostyk), które od pokoleń zostały sprawdzone. Dlaczego? Żyjemy w sytuacji zgiełku medialnego, gdzie ci, którzy mają większe możliwości wywierania nacisku na przestrzeń informacyjną, próbują wytworzyć wśród obywateli odruchy myślowe (takie kolanowe odruchy mózgu) utrudniające samodzielną refleksję nad własnym położeniem.
Polki opiekunki
Otóż emerytury obywateli byłej NRD są niewspółmiernie niskie w stosunku do ich rówieśników na zachodzie kraju. Kilka lat temu ten rodzaj zajęcia zarobkowego za granicą nie był zbyt popularny, a kobiety- opiekunki niechętnie opowiadały o specyfice tej niezwykle ciężkiej pracy. Dzisiaj jest inaczej. Niemieckie rodziny szukają przede wszystkim Polek , które dobrze mówią po niemiecku, z referencjami i doświadczeniem, mimo że mają do wyboru mniej wymagające Litwinki czy Słowaczki, a po ostatnim rozszerzeniu Wspólnoty Bułgarki i Rumunki. Polska opiekunka jest w cenie.
Musi być dyspozycyjna
Pani Krystyna, mieszkanka Zgorzelca, trudni się opieką u naszych zachodnich sąsiadów od niemal 9 lat. Kiedy zaczynała, jak sama mówi - było bardzo ciężko. Bardzo źle znosiłam rozłąki z rodziną. Motywował ją jednak brak pracy dla kobiet w jej wieku, no i pieniądze które mogła zarobić. Kilka lat temu gaże opiekunek wynosiły 1000 – 1500 euro miesięcznie. Czyli wg. ówczesnego kursu ok. 5 – 7 tyś zł. Przy czym należy zaznaczyć, że kobieta była dyspozycyjna przez 24 godziny na dobę, a oprócz typowych prac opiekuńczych zajmowała się np. ogrodem, praniem, prasowaniem gotowaniem, zakupami itd. Jednak obecny kurs europejskiej waluty i ciągły wzrost cen w kraju powoduje, że ten rodzaj zatrudnienia staje się coraz mniej opłacalny. Ale pani Krystyna jest optymistką, może dlatego że teraz to ona dyktuje warunki pracy i wynagrodzenia, a Niemcy chętnie ją zatrudniają. Dalej tęskni za rodziną i miewa chwile słabości, jednak się nie poddaje.
Ciężki kawałek chleba
Pani Ela już nie jeździ do opieki. Ma kłopoty z kręgosłupem, ale kilkuletni pobyt wspomina pozytywnie - Pracowałam z normalnymi ludźmi ,było ciężko ,jednak atmosfera ,co w tej pracy jest niezwykle ważne ,była bardzo dobra .jeżeli byłabym zdrowa na pewno pojechałabym tam jeszcze raz, choć już nie tak często ale np. 2 razy w roku na 1 miesięczny pobyt, czemu nie.
Podobne wspomnienia z pracy ma jej koleżanka po fachu pani Aldona, mieszkanka Jeleniej Góry, 5 lat „przy opiece”. Ma 44 lata, mąż pracuje jako brygadzista w niewielkim zakładzie metalurgicznym. Kiedyś pracowała w księgowości, zakład zbankrutował, zjadały ich kredyty. Znała język w stopniu podstawowym i odważyła się na wyjazd .Trafiła do przyzwoitej rodziny, opiekowała się babcią. Pani Aldona była traktowana jak dodatkowy członek familii. Miała legalne zatrudnienie, dobre wynagrodzenie, urlopy. Mąż z synem kilkakrotnie ją odwiedzali. Niestety, po 2 latach staruszka zmarła. Później była jeszcze u 5 rodzin, czas pracy wspomina miło.
- Zawiodłam się tylko u jednej rodziny – nie chcę o tym mówić, były problemy z jedzeniem, z pieniędzmi, ze wszystkim, no cóż, na takich właśnie ludzi trafiłam. Tacy zdarzają się na całym świecie.
Wszystkie opiekunki twierdzą zgodnie że to ciężki kawałek chleba i duża odpowiedzialność, jednak dzięki doświadczeniu i znajomości języka dostaną pracę w każdym biurze pośrednictwa na terenie Polski lub Niemiec. Kilkuletnia rozłąka odbija swe piętno na życiu osobistym. Czasami wyjazdy kończą się rozwodami, rozluźnieniem więzi rodzinnych dobrego kontaktu z dziećmi. Ale taka jest cena, jaką coraz więcej polskich kobiet płaci za w miarę, podkreślam w miarę godne utrzymanie i życie rodziny. Kwota1200 euro w dzisiejszych czasach i przy dzisiejszych cenach nie jest żadną rewelacją.











